Oblicza jesieni- konkurs rozstrzygnięty

# # #
  • 18 lis, 2025
  • Jakub
  • comments off

Oblicza jesieni- konkurs rozstrzygnięty

Oblicza jesieni- konkurs rozstrzygnięty

 

 

4 listopada oficjalnie zostały ogłoszone wyniki szkolnego konkursu poetyckiego „Oblicza jesieni”!  Razem z Panią Julią Zdun miałyśmy trudne zadanie, bo w tym roku poziom artystyczny wierszy był wyjątkowo wysoki!

Serdecznie dziękujemy wszystkim uczestnikom za udział w poetyckich zmaganiach, za serce włożone w napisanie prac, poświęcony czas i ogromną wrażliwość. Cieszymy się, że tak wielu z Was pisze wiersze — prosimy o więcej!

 

Laureaci konkursu:
I miejsce – Kimberly Krüger
II miejsce – Michalina Głuszyńska
III miejsce – Celina Stachowiak oraz Mikołaj Ochocki

 

Wyróżnienia:
Piotr Parulski
Marceli Czarny

 

Jesteśmy z Was bardzo dumne i trzymamy kciuki za kolejne sukcesy!
Do zobaczenia przy następnym konkursie!

 

Poniżej prezentujemy wiersze laureatów i wyróżnionych.

Miłego odbioru!

Dominika Ziemak i Julia Zdun J

 

 

Kimberly Krüger

Cisza po głosie”

Czekam pod szkołą na tatę.
Często się spóźnia — mówi, że to przez pracę,
i obiecuje, że się to nie powtórzy.
Jego obietnice są jak puste przysięgi.

Wokół pełno nagich drzew,
z których liście już pospadały.
Z okien słychać śmiech,
który tak odległy się stał.

Nie pamiętał, kiedy ostatnio
był naprawdę szczęśliwy.
Patrzył w dal, wspominając zeszłą jesień,
gdy razem z mamą zbierali kasztany
i jesienne pióra.

 

Poczuł na policzku kroplę deszczu,
która go orzeźwiła.
Nie był już w tamtym świecie,
który tak bardzo kochał —
był w nowej rzeczywistości,
spowitej ciężarem.

Był tak kruchy,
a zmuszony, by dorosnąć
i patrzeć na świat
bez spojrzenia, które znał na pamięć.

Nie wiedział,
że cisza po czyimś głosie
potrafi być tak głośna.

 

Mikołaj Ochocki

„Jesień”

Jesień przyszła po cichutku,
w szalu z mgły i z liści złota,
na ramieniu niesie deszczyk,
a w kieszeni — zapach błota.

Słońce już niżej po niebie krąży,
jego blask miękki, jak wspomnienie lata.
W sadach jabłka pachną słodyczą,
a dym z komina w niebo wpada.

Na polach oranych ciemna ziemia
paruje jeszcze ciepłem słońca,
a pług zostawił w niej wspomnienia
dnia, co się chyli ku końca.

Jesień — to list w kopercie z chmur,
pełen wspomnień, snów i ciszy.
To świat, co szepce: Zwolnij, spójrz,
bo piękno właśnie tu się słyszy.

 

Piotr Parulski

 

„Jesień w lesie”

 

W gęstym, zimnym, ciemnym borze,

borsuk chowa zdobycz w norze.

Ptaków już nie słychać wcale,

pająk wije sieć ospale.

 

Lisy też już nic nie knują,

a nerwowo poszukują.

W nocy nieraz po śmietnikach

przemknie szybko ruda kita.

 

Sarny wiedzą, że niedługo

o jedzenie będzie trudno.

Liczą na to, że w paśniku

znajdą warzyw, zbóż bez liku.

 

Nagle słychać głośne ryki,

Okres godów mają byki.

Dziki patrzą na to z boku

jak krzątają się w amoku.

 

W las wybrali się grzybiarze,

chodzą w grupie albo w parze,

w mroku grzybów poszukują,

sowy cicho pohukują.

 

Zając w trwodze się przyczaja,

słuchy długie swe nastawia.

Mrówki suną w szybkim tempie

po mchu gęstej miękkiej kępie.

 

Każdy w lesie ma nadzieję:

słońce znowu nas ogrzeje.

Zazielenią się znów knieje,

a mgły gęste wiatr rozwieje.

 

 Marceli Czarny

 

„Cała prawda o jesieni”

 

Jesień piękna, znów przybyłaś,

ciepłe lato przepędziłaś,

a me serce odmieniłaś.

Lubię bardzo Cię podziwiać,

wiersze długie rozpisywać,

bo urzekasz absolutnie,

idą precz już wszelkie kłótnie.

Ty do życia mnie pobudzasz

i zmianami nie przynudzasz.

A dlaczego? Zaraz powiem,

każdy się już wszystko dowie,

że Twój wrzesień,

to mój ulubiony czas,

bo pogoda jest w sam raz.

Jest już specyficzne słońce,

tak wesołe, nie gorące,

co wysyła nam promienie,

na zieloną jeszcze ziemię.

Jesień, Ty mnie inspirujesz,

lecz też trochę dokazujesz!

Twój Październik jest wspaniały,

i dla jeży doskonały!

Wtedy liście się zmieniają,

kolorami wymiatają,

i wirują jak szalone,

każdy w swoją inną stronę,

dają sygnał, że przybyłaś,

na całego się zjawiłaś!

Wtedy każesz patrzeć w niebo,

by ocenić każde drzewo,

bo Ty z liści świat układasz,

wtedy jakby ze mną gadasz…

Kocham widok żółtych drzew,

no i z gęsich kluczy gęg.

Jest to widok tak kojący,

i do grzybów wręcz proszący,

więc wybieram się do lasu,

bo się robi mało czasu..

Wnet listopad jest za pasem,

który już nie pachnie lasem.

To czas dyni i refleksji,

z tych życiowych, trudnych lekcji,

nad tym, co już przeleciało,

kogo się w tym życiu miało,

czas namysłu, podsumowań…

Wtem uciekasz, mówisz koniec,

bo do grudnia musisz dobiec…

 

Michalina Głuszyńska

 

„Żar Jesieni”

 

Pierwszy raz zobaczyłam

Płonące liście

Ogień silniejszy niż

Słońca żar

 

Zasłona deszczu kropel

Maluje świat na szaro

Wszystko jest taki samo

Jak popiół

 

Teraz widzę

To ona zapukała

Do drzwi

Naszego świata

 

Jej ogień

I deszcz

Łączy się

Łączy nas

Zagubionych

W mętnym ogromie

Codzienności

 

 

 

 Celina Stachowiak

 

„Duszek Marcepanek”

 

Marcepanku!

Gdzie ty jesteś? Gdzie zabrałeś liście złote?

Marcepanku!

Gdzie się kryjesz? Tak bez Ciebie czuję tęsknotę…

Gdzie te dzieciaki, w październiku o cukierki pytające?

Gdzie ta para młodych ludzi, bywających gdzieś na łące?

Gdzie ich śmiechy, żarty, tańce? Czy odpowiesz ty zgrywusie?

Gdzie ich miłość raptem wyblakła, czy też byli w awanturze?

 

Sobie człowiek myślał, że dla siebie są stworzeni,

że ze sobą są związani i jak lego ułożeni.

Ale wiem już Marcepanku, że nic nigdy nie trwa wiecznie.

Tak jak kasztanowe myśli, drzewa, słowa,

Interwencje nieskuteczne…

 

Wiem, że..

 

Kasztanowe liście latać będą dookoła,

I ta kasztanowa pogoda, która koi minę moją.

 

Chcę by wszystko po staremu, było jak w tym aucie koła…

Chcę móc wziąć Jesień za rękę… i potrzymać również twoją…

 

 

 

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Jakub